środa, 1 lutego 2012

Bitwa o osobowość

Pod pewnymi względami w dalszym ciągu chciałbym być 4-latkiem. Być słodko bezpretensjonalnym, otwartym, wesołym dzieckiem. Żyć bez obaw, stresu i poważnych problemów. Zapomnieć o uprzedzeniach, nienawiści, wrogości. Powrót do czasów dzieciństwa jest niemożliwy, ale czemu w pewnych sprawach nie mielibyśmy zdziecinnieć? :)

Nasza osobowość i poglądy w dużej mierze zależą od innych, a w szczególności od osób, które stanowią nasze wzorce w najmłodszych latach. Rodzice, bo to oni są najczęściej naszym autorytetem w tym okresie, kształtują nasz charakter swoim stosunkiem do nas jak i do innych osób w naszym otoczeniu. To od nich przejmujemy pewne zachowania i nawyki. Niejednokrotnie w dorosłym życiu popełniamy takie same, lub podobne błędy.

Jednakże to okres dojrzewania i wchodzenia w dorosłość wydaję się być tym najbardziej szczególnym dla krystalizacji naszych cech. To w tym okresie okrutnie zderzamy się z rzeczywistością, to wtedy zaczynamy walczyć o własne zdanie i wartości. Podejmujemy decyzje procentujące na całe nasze życie, przyporządkowując się tym samym do danej grupy społecznej. No właśnie, to my podejmiemy decyzje czy pozwolimy komuś podjąć je za nas? Będziemy manifestować naszą indywidualność czy staniemy się przeciętni dla świętego spokoju? Damy sobie radę z przeciwnościami czy stoczymy się na dno?

Wśród tłumu strachów mniejszych i większych, które od czasu do czasu trapią mój umysł przewija się jeden dosyć specyficzny – lęk przed przeciętnością. Na myśl o tym, że będę należał do szarego tłumu nastawionego na bezcelową konsumpcję doprowadza mnie do mdłości. Ludzie w niezauważalnych samochodach ubrani w niezauważalne garnitury gnają codziennie do niezauważalnych budynków gdzie pracują na nic nieznaczącym stanowisku. Wykonują niedocenianą pracę aby zarobić niewystarczające pieniądze. Otępieni dążeniem do zapewnienia sobie jak największej wygody zapominają o ambicjach, rozwoju, kreatywności. Starają się w jak największym stopniu dopasować się do otoczenia, zapominając o jakiejkolwiek namiastce odmienności. Wizja takiego życia mnie PRZERAŻA.

Gorsze jest chyba jednak to, że dla tego szarego polskiego społeczeństwa wszelkie przejawy inności są nie do zaakceptowania. Aby nie podążać w kierunku obranym przez tłum trzeba mieć sporo odwagi. Może jednak warto się na nią zdobyć, aby nie stać się typowym polskim hater’em, dla którego ulubionym sportem jest wylewanie żółci i pomyj oraz powiększanie uprzedzeń i stereotypów. Chamstwo i frustracja to nie jest dobra droga na znalezienie życiowej satysfakcji i spełnienia.