poniedziałek, 23 stycznia 2012

Sprzedawanie prywatności


Wchodzę na przeciętny, niekoniecznie opiniotwórczy czy liczący się serwis muzyczny. W oczy rzuca się nagłówek krzyczący, że JESSIE J Z CHĘCIĄ SIĘ OGOLI!! Lekko go ignorując, przewijam dalej szukając sensownego artykułu. Po drodze mijam szokujący news o tym, że Bieber przefarbował włosy. Próbując się otrząsnąć, niestrudzenie poszukuję w dalszym ciągu. Mój światopogląd ulega całkowitemu przeobrażeniu, kiedy czytam, że Osbournowie mimo wieku w dalszym ciągu mogą, robią to często i sprawia im to przyjemność. Nie jest jeszcze jednak tak źle. Pierwsze objawy załamania nerwowego pokazują się wraz z informacją, że Doda kolejny raz zapowiada wyjazd do US. Co ja bez niej pocznę?! Ostateczną zagładę mojego mózgu przypieczętowują jednak słowa Rihanny, że jej wagina jest samotna, a ideał mężczyzny w jej opinii to agresywny samiec.

To był w pełni autentyczny, dobrze prosperujący portal zajmujący się muzyką. Podobnie „inspirujące” newsy można dzisiaj znaleźć na stronach o filmie, modzie, lifestyle’u, polityce, na portalach społecznościowych, nie mówiąc już o telewizji, czy portalach czysto plotkarskich. Odrealnione problemy celebrytów bombardują  ludzi z  każdej strony, stając się powoli częścią ich życia. Nie bez powodu pudelek.pl jest jedną z najpopularniejszych stron na polskim rynku. Spędzanie swojego czasu, poświęcanie fragmentu naszego życia na czytanie o ludziach, których się nie zna i nigdy się nie pozna jest lekko idiotyczne, czyż nie? Jeszcze bardziej dziwny jest fakt, że odwiedzający te strony bezkrytycznie przyjmują plotki na nich przedstawione, łykając bezproblemowo każdą bzdurę. Jeden nieobiektywny artykuł stronniczego „redaktora” jest w stanie nastawić masy ludzi przeciwko danej gwieździe. Wolność słowa w Internecie, o której ostatnio tak głośno, paradoksalnie zaczyna służyć do manipulacji ludzkimi poglądami.

Nie znaczy to też, że celebryci są jedynie „ofiarami straszliwych mediów” i nie ma to drugiej strony. Niejednokrotnie to menager gwiazdy informuje media o danej sytuacji w jej życiu. Co więcej, gwiazdy często umawiają się z paparazzimi na wykonanie sesji „z zaskoczenia”, tylko dlatego, żeby podkręcić wokół siebie atmosferę. Promowanie siebie czy swoich produktów stało się dla tych ludzi ważniejsze niż zachowanie prywatności, a co za tym idzie - godności.

Z coraz większą częstotliwością takie zachowania można zaobserwować wśród przeciętnych osób. Udostępnienie każdego swojego przeżycia, myśli czy problemu na wall’u, polubienie wszystkiego co się da, udzielenie odpowiedzi na 21384274755 ankietek czy wbicie levelu i przy okazji zaproszenie do gry wszystkich swoich znajomych wydaję się być dla niektórych podstawowym celem i motorem napędowym ich życia. Nie twierdzę, że uczucie lansu zawsze jest złe, ale trochę równowagi nigdy nikomu nie zaszkodziło. Patrząc na co poniektóre statusy czy komentarze mam wrażenie, że ludzie tak bardzo zatracili poczucie odpowiedzialności, że nie myślą o jakichkolwiek konsekwencjach. Żaden użytkownik nie jest anonimowy, a tym bardziej nie będzie po 26 stycznia.

Odnosząc się do tematu: Co wy na to, że sprzedam wam swój prywatny gust muzyczny? :)



***
Grzechem byłoby nie wspomnieć chociaż w jednym zdaniu o trwającym męskim fashion week'u w Mediolanie. Retro vibe jest coraz bardziej widoczny i niezmiernie mnie to cieszy. Oby sieciówki czerpały z tego trendu garściami. :)






2 komentarze:

  1. trzymasz poziom ;) także to co mówiłam na przystanku jest jak najbardziej aktualne :D

    OdpowiedzUsuń
  2. oby wzorowały się z na tym, to by tu było o wiele lepiej :D (fajne spodnie pokazali)
    a co do serwisów muzycznych to święta racja! Staram się zmienić właśnie ten ruch "celebrytyzacji" na swoim blogu.
    _____________________________________
    muzyk-owo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń